PitR Press 2006 (Polish)

Prasa dotyczaca Polske w gorach skalistych 2006.

Młodzi ambasadorami polskości - Kurier Plus 6/2006

Izabela Bożek

Uzasadnienienie takie istnieje i wiąże się z młodością, wiedzą i zainteresowaniem Polską, jej przeszłością i przyszłością. "Poland in the Rockies" to sympozjum, które po raz pierwszy odbyło się w 2004 roku w Canmore, prześlicznym miasteczku, leżącym u podnóża Gór Skalistych. Dwa lata temu spotkało się tam na dziesięć dni trzydzieścioro siedmioro kanadyjskich i amerykańskich studentów polskiego pochodzenia i kilkunastu prelegentów, wśród których znalazły się tak wybitne osobistości jak Norman Davies, brytyjski historyk, piszący o Polsce, Lynne Olson i Stanley Cloud, autorzy książki A Question of Honor: Forgotten Heroes of World War II - o polskich lotnikach, czy Krzysztof Zanussi, polski reżyser.

W czasie owych dziesięciu dni odbyło się wiele formalnych i nieformalnych spotkań: Norman Davies w ciągu dwóch dni dawał wykłady o tożsamości narodowej, Thomas Gladsky, professor emeritus z Central Missouri State University, mówił o obrazie Polaków w literaturze amerykańskiej, Irena Tomaszewski, kanadyjska pisarka, dzieliła się swoją wiedzą o organizacji "Żegota". Wolny czas spędzano także wspólnie; poważne dyskusje toczyły się bezustannie. Pytani po czasie o wrażenia młodzi ludzie mówili przede wszystkim o tym, jak wiele usłyszeli o nowych, nieznanych sobie faktach, ile spraw, które do tej pory otaczał pewien rodzaj niejasności czy niechętnej wiedzy, zostało wyjaśnionych, ile stereotypów, które niejako mimochodem im wpojono, zostało wytłumaczonych i zastąpionych historyczną i społeczną prawdą.

Znaczenia owego sympozjum w Canmore nie sposób przecenić: Trzydzieścioro siedmioro młodych ludzi wyjechało z Gór Skalistych w jakiś sposób przekształconych, z zasianym na resztę życia ziarnem czegoś, co do tej pory było im mało znane lub prawie nieznane. Czy i jak wykorzystają to, czego się dowiedzieli podczas wykładów, dyskusji i pogawędek, zależy tylko od nich, ale jest nadzieja na to, że ta właśnie grupa przeniesie wiele z nabytej w Rocky Mountains wiedzy w swoje życie zawodowe i społeczne, że świadomość posiadania polskich korzeni nie będzie od tej pory obojętnym faktem spychanym na margines świadomości. Jest także nadzieja, że owa grupa wykorzysta aktywnie wiedzę na temat wielowarstwowości i meandrów polskiej historii i kultury w promowaniu lepszego obrazu Polski, a krzywdzące ją stereoptypy będzie zwalczać przede wszystkim swoją postawą intelektualną.

Ale to było dwa lata temu. Dziś Canmore przygotowuje się do następnego sympozjum, które odbędzie się w ostatniej dekadzie lipca. Zanim jednak o szczegółach tegorocznego przedsięwzięcia warto powiedzieć nieco kto i dlaczego je zorganizował.

Idea przeniesienia Polski do Canmore, kurortu u podnóża Gór Skalistych, należy całkowicie do Tony Muszyńskiego, calgaryjskiego prawnika i działacza Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskiego w Calgary. Nie dziwi mnie, że to właśnie Tony wpadł na ten pomysł, albowiem on sam, urodzony w Kanadzie w rodzinie polskich imigrantów pochodzących z fali powojennych uchodźców, doświadczył jako młody człowiek, dość schematycznego, a jednocześnie niezwykłego losu. Wychowany w patriotycznym domu, w którym atmosfera przepojona była wspomnieniami o Polsce, wdrażany przez mamę, panią Janinę, do pracy społecznej na rzecz organizacji polonijnych, uczęszczający do polskiej szkoły sobotniej, zachęcany do czytania polskiej literatury Tony nie znajdował potwierdzenia domowych nastrojów w swoim kanadyjskim otoczeniu. Rola i znaczenie Polski w życiu państw Europy, świata w przeszłości i w teraźniejszości nie były ani znane, ani podkreślane, ani też nikt nie wydawał się być nimi specjalnie zainteresowany. Tony, podobnie jak większość imigracyjnej młodzieży, przeszedł przez okres swoistej negacji swojego polskiego pochodzenia. Dopiero roczny pobyt w Polsce w czasie przerwy w studiach zmienił jego zapatrywania, stosunek do polskości, a także uformował wizję takich działań, które współczesnemu obywatelowi Kanady czy Stanów Zjednoczonych pozwalałaby dobrze czuć się ze swoimi polskimi korzeniami. Myślę, że Muszyńskiemu przyświecała myśl dobra i pożyteczna: nie można być Polakiem w obcym kraju zamykając się jedynie w polskojęzycznym gronie. Wiedza społeczna i historyczna znana i kultywowana w kręgu własnego języka, niezrozumiałego dla reszty obywateli, pomaga jedynie zasklepiać się w małych, odosobnionych środowiskach, bez szansy na wyjście na szerokie wody współcześnie pojmowanego obywatelstwa. Poland in the Rockies jest zatem projektem zakrojonym na dużą skalę. Ma dawać młodym ludziom szansę odnalezienia polskiej tożsamości i uczyć ich, że tę tożsamość można i trzeba przenosić na grunt współczesnego życia. Wychowanie młodych Kanadyjczyków i Amerykanów świadomych swego pochodzenia, odczuwających autentyczną dumę z tego powodu, będących ambasadorami polskiej kultury jest dla naszej grupy społecznej bardzo ważne, jest szansą na przetrwanie.

Owszem, w Ameryce Polacy są w pierwszej dziesiątce wśród grup etnicznych pod względem gromadzonego bogactwa, ale przez 150 lat emigracji nie stworzyliśmy liczącego się lobby politycznego umiejącego bronić naszej racji stanu.

Tony Muszyński stawia w swoim projekcie na intelekt i wiedzę i na stworzenie politycznej energii opartej na tych dwóch elementach i jest pewne, że jest to jedyny właściwy punkt widzenia w formowaniu oblicza polskiej grupy etnicznej.

Za niecałe dwa miesiące odbędzie się następne sympozjum w Canmore. Wśród zaproszonych gości znaleźli się znów wybitni przedstawiciele nauki, polityki, kultury. Jest wśród nich Andrzej Nagórski, dziennikarz Newsweeka i pisarz, Mark Brzeziński, waszyngtoński prawnik i współpracownik administracji Clintona, Marek Jan Chodakiewicz, historyk i członek zarządu Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, Bill Johnston, dyrektor Centrum Studiów Polskich w Uniwersytecie Indiany, Adam Szostkiewicz, publicysta tygodnika Polityka oraz inne, znane osoby.

Zarząd sympozjum wciąż (do 24 czerwca) przyjmuje aplikacje od studentów chcących wziąć w nim udział. Koszt całego pobytu wynosi 3500 dol., ale uczestnicy nie muszą płacić z własnej kieszeni. Koszt ich pobytu powinien być pokryty przez organizacje polonijne w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych oraz przez wiele osób prywatnych. Uczestnik sympozjum płaci jedynie za przelot do Canmore. Wszelkie informacje znajdują się na stronie internetowej www.polandintherockies.com

Można także zatelefonować pod numer 403.291.3757.

Nie było jeszcze tak mądrej i pożytecznej inicjatywy stworzonej dla polonijnej młodzieży. Program sympozjum wypełniony będzie wykładami, seminariami, filmami, dyskusjami.

Zachęcam polskich studentów i ich rodziców do zastanowienia się nad wyjazdem do Canmore. Będzie to przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Zachęcam też wszystkich tych, którzy chcieliby dołożyć swoją cegiełkę do tego niezwykłego wydarzenia i stać się jego sponsorem. Warto wspomóc Polskę w Górach Skalistych!

NIEŁATWA LEKKOŚĆ POLSKOŚCI - Panorama Polska 09/2006

Mimo, że historia tego projektu to zaledwie dwa lata, wydaje się, że program edukacyjny „Polska w Górach Skalistych” jest z nami od dawna. Wrósł już niejako nie tylko w kalendarium ważnych i prestiżowych wydarzeń polonijnych w skali, nie bójmy się tego słowa, światowej, ale również w panoramę letnich tygodni miasteczka Canmore, gdzie o sympozjum napisała nawet miejscowa gazeta, skłonna raczej do głoszenia bardziej turystycznych tematów.

Już po raz drugi, (w tym roku w dniach 20-31 lipca) grupa tym razem 33 młodych ludzi debatowała o Polsce i jej sprawach (językiem wykładowym był angielski). Byli to głównie studenci i doktoranci uczelni z Ameryki Północnej, choć w tej edycji wzięło udział dwóch studentów z Polski (dzięki kontaktom z Instytutem Jagiellońskim i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego) oraz jeden z Niemiec.

Ich przewodnikami w tej debacie byli zaproszeni specjaliści spraw ‘polskich’: pracownicy naukowi, dziennikarze, tłumacze i dokumentaliści z różnych stron świata, w sumie jedenaście osób. Wśród nich, prof. Robert Frost, który porwał studentów wykładem na temat dziejów Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Jego żona, prof. Karin Frost ze znawstwem przebiegła tysiącletnią historię stosunków polsko-niemieckich. Dr Marek Jan Chodakiewicz z niecodziennymi historiami dotyczącymi lat międzywojennych, II wojny światowej i jej pokłosia cieszył się sporą popularnością wśród studentów. Sprawy dnia dzisiejszego Polski i jej wpisywania się w kontekst tematyki międzynarodowej przybliżali studentom redaktorzy Adam Szostkiewicz z tygodnika „Polityka” oraz Andrew Nagorski z nowojorskiego „Newsweek’a”.

Wydarzeniem samym w sobie był udział Menachema Dauma, który przywiózł ze sobą swój nagrodzony film dokumentalny „Hiding and Seeking” (‘Zabawa w chowanego’), traktujący o trudach odkrywania i przyswajania historii, historii rodzin, religii i narodów. Jakże często ta trójwymiarowość obecna jest w przekazach dotyczących stosunków polsko-żydowskich… Film, pokazany publicznie w Calgary i Edmonton, wzbudził duże zainteresowanie i ożywioną dyskusję. W kontekście tego obrazu, historyczny dokument pt. „Żegota” (opowiadający historię organizacji stworzonej przez Armię Krajową w celu ratowania ludności pochodzenia żydowskiego w czasie okupacji), nabrał specjalnego znaczenia. Jego autorka, Irene Tomaszewski z Montrealu, była niezastąpionym dyrektorem programowym sympozjum.

W tematykę historii najnowszej dobrze się wpisał wykład Ewy Nagorskiej, urozmaicony pokazem jej ciekawego filmu krótkometrażowego ‘Solidarność’.

Tematyka ‘pomiędzy’ historią i dniem dzisiejszym Polski dotyczyła odkrywania tajemnic dokonywania dobrych przekładów literackich (Bill Jonston z Indiana University), wychwytywania intelektualnych i moralnych prądów w literaturze polskiej (prof. Tamara Trojanowska, Uniwersytet w Toronto) oraz dzielenia się procesem przekazania polskości z ojca na syna (Stan Oziewicz, dziennikarz „Globe and Mail”).

Tegoroczna edycja nie miała ‘gwiazdy’ wśród wykładowców. Dwa lata temu był nią niewątpliwie Norman Davies. Pomimo tego, wydaje się, że to nie zaszkodziło to programowi. Można nawet powiedzieć, że okazało się jego siłą. Wszak wysoki poziom wszystkich wykładów, rzetelność wykładowców, ich oddanie i zrozumienie celu programu pozwoliły na osiągnięcie potrzebnej równowagi w ważności tematów.

Jeden dzień sympozjum poświęcony był prezentacjom przygotowanym przez samych studentów. Szczerze powiem – niespodzianki nie było: najżywszym zainteresowaniem cieszył się temat tożsamości. Podobnie jak i w poprzedniej edycji roku 2004, tożsamość, czy raczej poszukiwanie jej właściwego określenia i znaczenia dla każdego z uczestników jest obsesyjnie ważna. Mając po 20-30 lat, będąc wychowanymi w polskich rodzinach, ale dojrzewając w różnorodnych środowiskach Ameryki Północnej, ci młodzi ludzie nie bardzo jeszcze wiedzą, jak sobie z nią poradzić i gwałtownie szukają potwierdzenia tego, że nie są w tych poszukiwaniach (i swej niewiedzy) osamotnieni. To dobrze. Wszak głównym powodem, dla którego Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskie w Calgary, przy pomocy montrealskiej „Foundation for Polish Studies” z tak dużym wysiłkiem organizuje tą imprezę jest właśnie stworzenie tym młodym ludziom polskiego pochodzenia (lub żywotnie zainteresowanym sprawami polskimi) narzędzi do ‘bycia’ czy nieskrępowanego czucia się Polakiem w swoich obecnych i przyszłych środowiskach, gdziekolwiek nie rzuci ich los.

Spotkania, dyskusje, panele, pokazy (czy nawet urocze wycieczki w pobliskie Góry Skaliste) miały na celu jedno: podkreślenie, że sprawy polskie są ważne, że mogą i powinny być obecne w ich życiu, ale wymagają dbałości o nie i pewnej odwagi. I nie chodzi tu o odwagę cywilną w rodzaju przyznawania się do tego, że jest się Kanadyjczykiem - Polakiem czy Amerykaninem polskiego pochodzenia, choć i to jest bardzo ważne. Raczej chodzi o odwagę takiego ukierunkowania swoich zainteresowań, swej edukacji czy, może ‘sposobu na życie’, aby ‘polskość’ była w nim obecna.

Czy ten program edukacyjny spełni nadzieje pokładane w nim przez organizatorów? Pewnie za wcześnie o tym mówić. Chciałoby się, aby pełni nowych wiadomości i doświadczeń, rozjechawszy się swe strony, ci młodzi ludzie ‘promieniowali’ polskością nie tylko przy tzw. ‘okazji’. Jak to trafnie zauważył Andrew Nagorski w wywiadzie dla ‘Polskie Fali’ w Calgary „(…) miejmy nadzieję, że ci młodzi ludzie będą czuć Polskę nie tylko przez pryzmat folkloru i regionalnej kuchni (…)”. Ale, być może, że ta potrzeba polskości będzie w nich inkubować przez jakiś czas, by dopiero po latach zaowocować… Czas pokaże.

Słowo (och, nie jedno) należy poświęcić osobie, która nie tylko wymyśliła ‘Polskę w Górach Skalistych”, ale ciągle, od lat poświęca jej mnóstwo czasu i energii. To Antoni Muszyński, prawnik polskiego pochodzenia urodzony w Edmonton, a mieszkający w Calgary. To on, z pomocą grupy ochotników, doprowadził z sukcesem do końca kolejną edycję sympozjum. Ponieważ nie jest to tani pomysł (jego budżet to dziesiątki tysięcy dolarów), zrobił wszystko, aby przekonać organizacje polonijne Alberty do ufundowania stypendiów, dzięki którym uczestnictwo studentów było możliwe. Chwała sponsorom, wielu organizacjom polonijnym w Edmonton i Calgary za zrozumienie celowości programu i wyasygnowanie dotacji. Prawie wszyscy uczestnicy byli pod wrażeniem doskonałej współpracy polonijnych organizacji albertańskich w zorganizowaniu tego programu. Często dodawali, że pewnie gdzie indziej stworzenie podobnego byłoby niemożliwe.

Dobrze się stało, że „Polska w Górach Skalistych” ‘wyszła na zewnątrz’, do polonijnych (choć nie tylko) środowisk Calgary i Edmonton. Organizatorzy zadbali nie tylko o możliwość uczestniczenia publiczności we wszystkich wykładach pierwszego weekendu sympozjum (chyba najbardziej interesującego), ale zorganizowali specjalne wykłady w tych dwóch albertańskich miastach. I mimo wakacyjnej pory, dziesiątki osób przyszły posłuchać dr Chodakiewicza i red. Szostkiewicza, nie mówiąc o świetnej frekwencji na dyskusyjnym pokazie wspomnianego już filmu „Hiding and Seeking”. W przypadku organizacji pokazu tego obrazu w sali Centralnej Biblioteki Publicznej w Calgary godna zauważenia jest udana współpraca Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskego i Cultural Jewish Centre w Calgary.

Parę dni po zakończeniu drugiej edycji sympozjum „Polska w Górach Skalistych”, zmęczony, ale zadowolony z jej przebiegu mecenas Muszyński na moje pytanie o trzecią edycję powiedział: „Kolejny program „Polska w Górach Skalistych” w roku 2008 jest już na horyzoncie”.

Gratulując dwóch poprzednich, trzymamy kciuki za następny.

Marek Domaradzki

Polska w Górach Skalistych - Gra w klasy

Po prawie okrągłej dobie ląduję w Calgary. To Kanada pachnąca żywicą. Ale od Polski nie ma ucieczki. Niby z każdą godziną lotu nad Skandynawią, Grenlandią, Labradorem zostawiałem Polskę za sobą. Nie wiedziałem, co powiedział w exposé nowy premier i co mu odpowiedziała opozycja. I nie bardzo chciałem wiedzieć. A może sie z góry domyślałem.

W Calgary było już ciemno, ale - tak jak w Warszawie przed odlotem - chyba nie ma ucieczki też przed upałem. Na lotnisku czekał pan Antoni Muszyński - szef wspaniałej inicjatywy polsko-kanadyjsko-amerykańskiej. Wspólnym staraniem wielu polonijnych instytucji zorganizował już drugi raz dziesięciodniowe seminarium dla młodych ludzi z Kanady i USA, którzy niekoniecznie mówią po polsku, ale czują po polsku. Dwa lata temu gośćmi tego seminarium “Poland in the Rockies” - jest strona w Internecie - byli m.in. Norman Davies i Krzysztof Zanussi.

W tym roku o Polsce, jej historii i współczesności, i o polskości, o blaskach i cieniach tego, co tak lubimy dziś nazywać korzeniami, szukaniem korzeni, tożsamością itp. mamy rozmawiać z tymi młodymi sympatycznymi i ciekawymi Polski ludźmi między innymi Andrew Nagorski z “Newsweeka” i ja z “Polityki”. W kraju naturalnie sportowo konkurujemy, jednak tu, w Kanadzie, konkurować nie trzeba. To bardzo miły moment. Równie miły jak fanatystyczny widok na Jezioro Luizy - takie wielkie szmaragdowe Morskie Oko. Polska jest wszędzie.

Adam Szostkiewicz

Szkoła ambasadorów polskości - Gazeta Gazeta 09/2006

Poland in the Rockies 2006

Czy tak określiłaby program Poland in the Rockies autorka artykułu - mamy nadzieję, że tak. Taka była idea Tony'ego Muszynskiego, który około trzy lata temu uznał, że brak jest ambitnego programu dla wybitnie uzdolnionej, znakomicie zapowiadającej się młodzieży polskiego pochodzenia z Kanady i USA, który pozwoliłby jej na nawiązanie kontaktów z innymi podobnymi młodymi ludźmi oraz dałby okazję do stymulującej intelektualnie pracy z największymi autorytetami w dziedzinie historii i kultury Polski. Zdobyta w ten sposób wiedza, przemyślenia i znakomite kontakty to najlepsze, co młody człowiek może otrzymać. To tacy młodzi ambasadorowie mogą w przyszłości promować sprawy Polski i Polonii we wpływowych środowiskach, w których po zakończeniu edukacji będą pracować.

Do przełożenia tej ambitnej idei na konkretny program Tony Muszynski zaprosił Irene Tomaszewską, Wandę Muszynską i inne osoby z Polish Canadian Association of Calgary i Canadian Foundation of Polish Studies w Montrealu. Znaleźli się sponsorzy i program się narodził.

Pierwszy kurs Poland in the Rockies odbył się dwa lata temu. Był wielkim sukcesem. Tego lata zorganizowano drugą edycję.

Płonie ognisko i szumią knieje na tle Gór Skalistych. Wokół toczą sie rozmowy o rozbiorach Polski, o przyszłości kraju, o tożsamości. Ktoś sięga po gitarę, zaczynają się śpiewy... Migawka z obozu harcerskiego? Nie, to moment wieczornego rozprężenia po dniu wypełnionym wykładami programu Poland in the Rockies w Canmore, Alberta. W ciągu ostatnich 11 dni lipca, "drużynowych" zastąpili badacze literatury i historii, specjaliści od polskiej polityki oraz pisarze, dziennikarze, producenci filmów i redaktorzy gazet. Rozmawiają z uczestniczącymi w programie 33 studentami i młodymi profesjonalistami nie tylko o starodawnych dziejach polskich, lecz również o kulturze i wydarzeniach współczesnej Polski.

"To doświadczenie potwierdziło moje pojęcie osobowości polsko-kanadyjskiej", powiedziała Kasia Wiśniewska, montrealska uczestniczka programu. "...Według mnie, program Poland in the Rockies potwierdził nie tylko wagę tego pośredniego statusu, ale również znaczenie wielkiej ilości relacji niedających się wygodnie zakwalifikować do jednej czy drugiej kategorii oraz wartość indywidualnych emigracyjnych doświadczeń", dodała 23-letnia Kasia, absolwentka wydziału literatury angielskiej Uniwersytetu McGill. "Zdałam sobie sprawę, że te doświadczenia są bogatym źródłem wiedzy i udziałem wielu z nas".

Kasia dowiedziała się o Poland in the Rockies w czasie ceremonii wręczenia stypendium ufundowanego przez Kanadyjską Fundację Studiów Polskich. Wtedy poznała panią Irenę Tomaszewską, współorganizatorkę programu i autorkę scenariuszy i książek o Polsce i Polakach.

Pani Tomaszewska od dawna dostrzegała potrzebę lepszego upowszechnienia polskiej historii i kultury w Ameryce Północnej. Niedostateczny poziom wiedzy o Polsce zauważył również jakiś czas temu główny organizator programu Tony Muszyński, wychowany w polskiej rodzinie w Albercie.

"To Tony zadecydował, że młodej Polonii kanadyjsko-amerykańskiej potrzebna jest impreza łącząca wymogi intelektualne i rozrywkowe. Taka formuła pozwoliłaby poznać się ludziom inteligentnym i ambitnym z całego kontynentu", stwierdziła pani Tomaszewska.

Pomysł został zrealizowany dzięki energii pana Muszyńskiego i jego ekipy oraz poparciu finansowemu sponsorów. Każdy z 33 uczestników musiał przejść przez rygorystyczny proces selekcji, by dostać pełne stypendium na uczestnictwo w programie."Bardzo mi zaimponował poziom programu oraz zapał studentów do pełnego w nim uczestnictwa", powiedział Andrew Nagorski, redaktor naczelny Newsweeka i wykładowca programu. "W pełni sezonu letniego, studenci przeważnie nie mają ochoty słuchać wykładów o historii, literaturze lub na inne »poważne« tematy. Muszę jednak stwierdzić, że wszyscy przychodzili na wykłady i dyskusje i wyglądali na autentycznie zainteresowanych", dodał pan Nagorski.

Estanislao (Stanowi) Oziewiczowi, dziennikarzowi Globe and Mail, też zaimponowali studenci, których opisał jako "niesamowicie bystre grono".

Marte Bladek, uczestniczkę programu z New Jersey, zafascynowały nie tylko wykłady o literaturze polskiej: "Jednym z najważniejszych dla mnie odkryć było poznanie nowych przyjaciół. Okazało się, że nie tylko dobrze rozumiemy się jako grupa, ale że stało się to nadzwyczaj łatwo i »owo zgranie się« było możliwe dokładnie dlatego, że w każdym z nas tkwi jakaś polska cząstka, coś czego nie potrafiliśmy precyzyjnie zdefiniować, ale coś, co sprawiało, że każdemu naszemu przywitaniu czy pozdrowieniu towarzyszył szeroki i otwarty uśmiech", stwierdziła 28-letnia doktorantka w dziedzinie literatury angielskiej. "I właśnie ta serdeczna otwartość i wyczuwalna … radość, że jesteśmy w towarzystwie przyjaciół kojarzy mi się z seminarium w Canmore", dodała Marta.

To uczucie podzielała zresztą większość uczestników. Eric Bednarski, 29-letni producent filmów dokumentalnych z Halifaksu, przyznał, że wreszcie spotkał ludzi podobnych sobie, z którymi mógł dzielić i swą kanadyjską, i polską tożsamość. Eric miał okazję przedstawić dwie swoje barwne produkcje studentom: "MDM, Marszałkowska Dzielnica Mieszkaniowa", o socrealistycznej architekturze w Warszawie, oraz "Listy z Auschwitz", o przeżyciach swego krewnego w obozie koncentracyjnym. Filmy wywołały żywe zainteresowanie wśród uczestników.

Program był dla studentów okazją do przemyślenia własnych postaw wobec różnorodnych dylematów moralnych oraz bodźcem do większego zaangażowania się w sprawy polonij- ne. Karolinę Piotrowską, która skończyła historię na Uniwersytecie British Columbia, bardzo wzruszył film Menachema Dauma pod tytułem "Hiding and Seeking".

Pan Daum udokumentował wizyty swej rodziny w Polsce, kiedy doszło do spotkań z Polakami, którzy uratowali życie członkom jego rodziny w czasie II wojny światowej. Uczestnicy mieli okazję porozmawiać na temat filmu z producentem.

"Poczułam wielki szacunek dla tego człowieka i ojca, który próbuje przebić się przez mur ideologiczno-historyczny i także bardzo osobisty, który istnieje, czasami tak po cichu, między Polakami i Żydami, a specyficznie kiedy dotyczy jego synów", powiedziała 23-letnia Karolina. "Pan Daum zainspirował mnie do podjęcia w moim własnym życiu jakiejś akcji, która zbuduje porozumienie między ludźmi".

Karolina jest obecnie zaangażowana w życie kulturalne polskiej społeczności w Vancouverze jako spikerka lokalnego programu telewizyjnego POLTV, jako aktorka w Teatrze Popularnym i jako członek Stowarzyszenia Artystów i Przyjaciół Sztuki "Pod Skrzydłami Pegaza".

Karolina nie wybrała jeszcze tematu swojej pracy magisterskiej, ale głęboko zainspirowana listami Krystyny Wituskiej, postanowiła sięgnąć do bogatego zbioru materiałów z II wojny światowej przechowywanych na Uniwersytecie Warszawskim, odszukać wśród nich manuskrypty listów, przetłumaczyć je i napisać pracę na ten temat.

Trudno pominąć fakt, że Poland in the Rockies to nie tylko wielkie przedsięwzięcie organizacyjne i intelektualne, lecz również finansowe. Warto zapamiętać, że poparcie programu to nie tylko inwestycja w 33 studentów, lecz w ponad 10 milionów członków Polonii Ameryki Północnej, która przy pomocy takiej inicjatywy buduje siłę oraz wpływ na społeczeństwo i opinię publiczną. "(Jest to) program mądrze przemyślany, o bardzo precyzyjnie sformułowanych celach, które realizuje na najwyższym poziomie.

Jest to jedna z najbardziej wartościowych inicjatyw polonijnych", stwierdziła prof. Tamara Trojanowska, wykładowca programu i Dziekan Studiów Polskich na Uniwersytecie Toronto. "Wspieranie jej powinno stać się priorytetem dla wielu organizacji. Program oferuje wielostronny ogląd historii współczesnej Polski ze szczególnym u-względnieniem perspektywy tożsamości studentów polskiego pochodzenia w Ameryce Północnej. A to jest unikalna pespektywa".

Następny kurs Poland in the Rockies odbędzie się w lecie 2008 roku. Więcej informacji na temat programu i wykładowców można znaleźć na stronie internetowej www.polandintherockies.com.

Kinia Adamczyk

„Polskość” nie jedno ma imię - Swiecie Nasz 10/2006

W końcu lipca już po raz drugi w Canmore w Albercie odbyło się seminarium pod nazwą „Polska w Górach Skalistych” (Poland in the Rockies). Tak jak dwa lata temu, gdy Tony Muszyński i Irene Tomaszewski po raz pierwszy wspólnie zorganizowali jedenastodniowe spotkania dla studentow polskiego pochodzenia, tematem przewodnim warsztatów była polskość, polska historia, kultura, tradycja i, co nie mniej ważne, teraźniejszość. Dzięki chojnemu wsparciu sponsorów, polonijnych fundacji i osób prywatnych z Kanady, słuchacze seminarium otrzymali stypendia pokrywające koszty pobytu w Canmore, a każdy z zaproszonych gości ze środowisk akademickich, dziennikarskich i artystycznych spędził w Canmore kilka dni, w ciagu których oprócz prowadzenia zajęć miał także okazję by poza salą wykładową porozmawiać i podzielić się swoją wiedzą i doświadczeniami z młodzieżą. Polska w Górach Skalistych zgromadziła grupę młodej Polonii wyróżniającą się aktywnością, entuzjazmem i zaangażowaniem w podjętych naukowych lub już profesjonalnych przedsięwzięciach. Rozlegle zainteresowania uczestników sprawiły, że seminaryjne dyskusje były niezwykle ożywione, bo do rozmów każdy wnosił swą specyfczną perspektywę i inne rozumienie polskości.

Podobnie jak w 2004 roku, część akademicka seminarium (wykłady, prelekcje, dyskusje, oraz pokazy filmów) stanowiła kanwę tegorocznego spotkania w Canmore. Wykłady z historii Polski prowadzili profesor Robert Frost i profesor Karen Friedrich z University of Aberdeen, oraz profesor Marek Chodakiewicz z The Institute for World Politics in Washington DC. Słuchacze seminarium mieli także szansę zapoznać się lub odnowić swą znajomość z literaturą polską podczas serii wykładów profesor Tamary Trojanowskiej z Toronto University i profesora Bill’a Johnston’a, tłumacza literatury polskiej i dyrektora the Polish Studies Center at Indiana University. Środowisko dziennikarskie reprezentowali Adam Szostkiewicz, dziennikarz i publicysta „Polityki”, Andrew Nagórski (Senior Editor at Newsweek International), związany również z polską edycją tygodnika, „Newsweek Polska”, i dziennikarz „The Globe and Mail” Stan Oziewicz. Kilka dni w Canmore spędzili również Menachem Daum, współreżyser i producent filmu dokumentalnego Hiding and Seeking, oraz Eva Nagórski, scenarzystka i producentka filmu krótkometrażowego Solidarity.

Opracowanie programu, który w interesujący sposób przybliżył Polskę młodej Polonii bylo niewatpliwym osiągnięciem organizatorów. Jednak „Polska w Górach Skalistych” to nie tylko napięty grafik codziennych grupowych zajęć i wykładów poświęconych tematyce polskiej. Tony Muszynski i Irene Tomaszewski zadbali również o to, by seminarium odbywało się w atmosferze serdecznej otwartości, w której dobrze czuli się zarówno ci, którzy urodzili się już poza granicami Polski, jak i ci, którzy w niej dorastali. Wsród toczących się często do późnej nocy rozmów prowadzonych równocześnie po angielsku i po polsku powracały trudne tematy rodzinnych historii, imigracyjnych losów i nielatwej dwukulturowej tożsamości. Wspólne dzielenie się swoimi indywidualnymi doświadczeniami i spostrzeżeniami skłanialo do refleksji.

Gdy szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, czy potrafimy czuć się u siebie w Kanadzie czy USA nie tracąc przy tym naszej polskiej odrębności, okazało się, że nawet wsród naszej grupy samo słowo “polskość” ma wiele znaczeń. Temu odkryciu towarzyszyło jednak spostrzeżenie, że pomimo mnogości naszych “małych ojczyzn,” nostalgicznie nakreślonych przez nasze rodziny, zapamiętanych z dzieciństwa, czy odnalezionych w czasie samodzielnych podróży po Polsce, lączy nas wyjątkowa więź, którą na próżno by próbować nazwać, czy tłumaczyć. Okazało się, że nie tylko dobrze rozumiemy się jako grupa, ale to nadzwyczajnie łatwe i jakoś tak oczywiste zgranie się było możliwe dokładnie dlatego, że w każdym z nas tkwi jakaś polska cząstka, coś czego nie potrafiliśmy precyzyjnie zdefiniować, ale coś, co sprawiało, że każdemu naszemu przywitaniu i rozmowie towarzyszył szeroki uśmiech. To szczególne porozumienie między nami i radość wspólnego przebywania przełożyły się na serdeczne przyjaźnie, które zawarliśmy w trakcie seminarium. Choś mieszkamy w odległych od siebie miastach w Kanadzie, USA, Polsce i Niemczech, i trudno będzie znów spotkać się, wyjeżdżając z Canmore nie mieliśmy wątpliwości, że nasze przyjaźnie dopiero się zaczęły.

Jak dla każdego z uczestników seminarium PitR (Polska w Górach Skalistych) było dla mnie ważnym doświadczeniem, które pozwoliło mi nieco inaczej spojrzeć na moje własne imigracyjne losy. W odróżnieniu od większości słuchaczy PitR dorastałam w Polsce i opuściłam kraj dopiero po skończeniu liceum. Zatem, choć tematyka wykładów była mi dobrze znana, po raz pierwszy miałam sposobność przekonać się, że Polska, jej historia i kultura, są ważne dla wielu osób spoza granic kraju, które interesują się sprawami polskimi profesjonalnie i naukowo. Z kolei rozmowy z nowymi przyjaciółmi sprawiły, że zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak bardzo dynamiczna i wielowymiarowa jest przynależność do tradycji i kultury. Tak jak i sama Polska, znamiona polskości na obczyźnie zmieniają się nieustannie. Nasze rodziny, pierwsze imigracyjne pokolenie zachowują z niej to, co jest im najbliższe. Każda z nich na swój sposób stwarza swój nowy dom z dala od domu. Zatem każde z nas wynosi z domu rodzinnego coś innego, inne rozumienie Polski. Oczywiście, pewne aspekty polskości bez trudu odnajdowaliśmy w sobie nawzajem, ale najbardziej poruszające dla mnie były chwile, gdy okazywało sie, że dany zwyczaj, który wydawał nam się uniwersalnie polski jest prywatną, rodzinną tradycja, niekoniecznie znaną innym polonijnym kolegom. Polskość, jak zrozumiałam w Canmore, to bardzo skomplikowana wartość, którą każdy pielegnuje w sobie na inny sposób. I co ważne, żadna z tych “małych ojczyzn,” jak tę indywidualną więź określiła prof. Trojanowska, nie jest prawdziwszą czy bardziej autentyczną niż pozostałe.

Następne seminarium “Poland in the Rockies” odbędzie się za dwa lata. Wraz z tegorocznymi uczestnikami, którzy zobowiązali się aktywnie wspierać idée „Poland in the Rockies”, Tony Muszynski i Irene Tomaszewski liczą, że kolejne spotkania przyciągną nowe grupy młodej Polonii.

Marta Bladek