NIEŁATWA LEKKOŚĆ POLSKOŚCI - Panorama Polska 09/2006
Mimo, że historia tego projektu to zaledwie dwa lata, wydaje się, że program edukacyjny „Polska w Górach Skalistych” jest z nami od dawna. Wrósł już niejako nie tylko w kalendarium ważnych i prestiżowych wydarzeń polonijnych w skali, nie bójmy się tego słowa, światowej, ale również w panoramę letnich tygodni miasteczka Canmore, gdzie o sympozjum napisała nawet miejscowa gazeta, skłonna raczej do głoszenia bardziej turystycznych tematów.
Już po raz drugi, (w tym roku w dniach 20-31 lipca) grupa tym razem 33 młodych ludzi debatowała o Polsce i jej sprawach (językiem wykładowym był angielski). Byli to głównie studenci i doktoranci uczelni z Ameryki Północnej, choć w tej edycji wzięło udział dwóch studentów z Polski (dzięki kontaktom z Instytutem Jagiellońskim i Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego) oraz jeden z Niemiec.
Ich przewodnikami w tej debacie byli zaproszeni specjaliści spraw ‘polskich’: pracownicy naukowi, dziennikarze, tłumacze i dokumentaliści z różnych stron świata, w sumie jedenaście osób. Wśród nich, prof. Robert Frost, który porwał studentów wykładem na temat dziejów Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Jego żona, prof. Karin Frost ze znawstwem przebiegła tysiącletnią historię stosunków polsko-niemieckich. Dr Marek Jan Chodakiewicz z niecodziennymi historiami dotyczącymi lat międzywojennych, II wojny światowej i jej pokłosia cieszył się sporą popularnością wśród studentów. Sprawy dnia dzisiejszego Polski i jej wpisywania się w kontekst tematyki międzynarodowej przybliżali studentom redaktorzy Adam Szostkiewicz z tygodnika „Polityka” oraz Andrew Nagorski z nowojorskiego „Newsweek’a”.
Wydarzeniem samym w sobie był udział Menachema Dauma, który przywiózł ze sobą swój nagrodzony film dokumentalny „Hiding and Seeking” (‘Zabawa w chowanego’), traktujący o trudach odkrywania i przyswajania historii, historii rodzin, religii i narodów. Jakże często ta trójwymiarowość obecna jest w przekazach dotyczących stosunków polsko-żydowskich… Film, pokazany publicznie w Calgary i Edmonton, wzbudził duże zainteresowanie i ożywioną dyskusję. W kontekście tego obrazu, historyczny dokument pt. „Żegota” (opowiadający historię organizacji stworzonej przez Armię Krajową w celu ratowania ludności pochodzenia żydowskiego w czasie okupacji), nabrał specjalnego znaczenia. Jego autorka, Irene Tomaszewski z Montrealu, była niezastąpionym dyrektorem programowym sympozjum.
W tematykę historii najnowszej dobrze się wpisał wykład Ewy Nagorskiej, urozmaicony pokazem jej ciekawego filmu krótkometrażowego ‘Solidarność’.
Tematyka ‘pomiędzy’ historią i dniem dzisiejszym Polski dotyczyła odkrywania tajemnic dokonywania dobrych przekładów literackich (Bill Jonston z Indiana University), wychwytywania intelektualnych i moralnych prądów w literaturze polskiej (prof. Tamara Trojanowska, Uniwersytet w Toronto) oraz dzielenia się procesem przekazania polskości z ojca na syna (Stan Oziewicz, dziennikarz „Globe and Mail”).
Tegoroczna edycja nie miała ‘gwiazdy’ wśród wykładowców. Dwa lata temu był nią niewątpliwie Norman Davies. Pomimo tego, wydaje się, że to nie zaszkodziło to programowi. Można nawet powiedzieć, że okazało się jego siłą. Wszak wysoki poziom wszystkich wykładów, rzetelność wykładowców, ich oddanie i zrozumienie celu programu pozwoliły na osiągnięcie potrzebnej równowagi w ważności tematów.
Jeden dzień sympozjum poświęcony był prezentacjom przygotowanym przez samych studentów. Szczerze powiem – niespodzianki nie było: najżywszym zainteresowaniem cieszył się temat tożsamości. Podobnie jak i w poprzedniej edycji roku 2004, tożsamość, czy raczej poszukiwanie jej właściwego określenia i znaczenia dla każdego z uczestników jest obsesyjnie ważna. Mając po 20-30 lat, będąc wychowanymi w polskich rodzinach, ale dojrzewając w różnorodnych środowiskach Ameryki Północnej, ci młodzi ludzie nie bardzo jeszcze wiedzą, jak sobie z nią poradzić i gwałtownie szukają potwierdzenia tego, że nie są w tych poszukiwaniach (i swej niewiedzy) osamotnieni. To dobrze. Wszak głównym powodem, dla którego Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskie w Calgary, przy pomocy montrealskiej „Foundation for Polish Studies” z tak dużym wysiłkiem organizuje tą imprezę jest właśnie stworzenie tym młodym ludziom polskiego pochodzenia (lub żywotnie zainteresowanym sprawami polskimi) narzędzi do ‘bycia’ czy nieskrępowanego czucia się Polakiem w swoich obecnych i przyszłych środowiskach, gdziekolwiek nie rzuci ich los.
Spotkania, dyskusje, panele, pokazy (czy nawet urocze wycieczki w pobliskie Góry Skaliste) miały na celu jedno: podkreślenie, że sprawy polskie są ważne, że mogą i powinny być obecne w ich życiu, ale wymagają dbałości o nie i pewnej odwagi. I nie chodzi tu o odwagę cywilną w rodzaju przyznawania się do tego, że jest się Kanadyjczykiem - Polakiem czy Amerykaninem polskiego pochodzenia, choć i to jest bardzo ważne. Raczej chodzi o odwagę takiego ukierunkowania swoich zainteresowań, swej edukacji czy, może ‘sposobu na życie’, aby ‘polskość’ była w nim obecna.
Czy ten program edukacyjny spełni nadzieje pokładane w nim przez organizatorów? Pewnie za wcześnie o tym mówić. Chciałoby się, aby pełni nowych wiadomości i doświadczeń, rozjechawszy się swe strony, ci młodzi ludzie ‘promieniowali’ polskością nie tylko przy tzw. ‘okazji’. Jak to trafnie zauważył Andrew Nagorski w wywiadzie dla ‘Polskie Fali’ w Calgary „(…) miejmy nadzieję, że ci młodzi ludzie będą czuć Polskę nie tylko przez pryzmat folkloru i regionalnej kuchni (…)”. Ale, być może, że ta potrzeba polskości będzie w nich inkubować przez jakiś czas, by dopiero po latach zaowocować… Czas pokaże.
Słowo (och, nie jedno) należy poświęcić osobie, która nie tylko wymyśliła ‘Polskę w Górach Skalistych”, ale ciągle, od lat poświęca jej mnóstwo czasu i energii. To Antoni Muszyński, prawnik polskiego pochodzenia urodzony w Edmonton, a mieszkający w Calgary. To on, z pomocą grupy ochotników, doprowadził z sukcesem do końca kolejną edycję sympozjum. Ponieważ nie jest to tani pomysł (jego budżet to dziesiątki tysięcy dolarów), zrobił wszystko, aby przekonać organizacje polonijne Alberty do ufundowania stypendiów, dzięki którym uczestnictwo studentów było możliwe. Chwała sponsorom, wielu organizacjom polonijnym w Edmonton i Calgary za zrozumienie celowości programu i wyasygnowanie dotacji. Prawie wszyscy uczestnicy byli pod wrażeniem doskonałej współpracy polonijnych organizacji albertańskich w zorganizowaniu tego programu. Często dodawali, że pewnie gdzie indziej stworzenie podobnego byłoby niemożliwe.
Dobrze się stało, że „Polska w Górach Skalistych” ‘wyszła na zewnątrz’, do polonijnych (choć nie tylko) środowisk Calgary i Edmonton. Organizatorzy zadbali nie tylko o możliwość uczestniczenia publiczności we wszystkich wykładach pierwszego weekendu sympozjum (chyba najbardziej interesującego), ale zorganizowali specjalne wykłady w tych dwóch albertańskich miastach. I mimo wakacyjnej pory, dziesiątki osób przyszły posłuchać dr Chodakiewicza i red. Szostkiewicza, nie mówiąc o świetnej frekwencji na dyskusyjnym pokazie wspomnianego już filmu „Hiding and Seeking”. W przypadku organizacji pokazu tego obrazu w sali Centralnej Biblioteki Publicznej w Calgary godna zauważenia jest udana współpraca Stowarzyszenia Polsko-Kanadyjskego i Cultural Jewish Centre w Calgary.
Parę dni po zakończeniu drugiej edycji sympozjum „Polska w Górach Skalistych”, zmęczony, ale zadowolony z jej przebiegu mecenas Muszyński na moje pytanie o trzecią edycję powiedział: „Kolejny program „Polska w Górach Skalistych” w roku 2008 jest już na horyzoncie”.
Gratulując dwóch poprzednich, trzymamy kciuki za następny.
Marek Domaradzki